Londyn rozwija się i rozbudowuje z każdym dniem. Do dziś, mimo problemów gospodarczych, pozostaje najpotężniejszym ekonomicznie miastem na świecie i jego stolicą finansową. Na razie jest drugim co do wielkości miastem Europy. Na pierwszym miejscu uplasowała się Moskwa, a na trzecim romantyczna stolica starego kontynentu: Paryż. Według oficjalnych źródeł, brytyjska stolica ma powierzchnię1607 km kwadratowych i mieszka w niej około ośmiu milionów ludzi. Rzecz jasna, cała londyńska aglomeracja jest znacznie większa i w sumie liczy około 15 milionów mieszkańców.
Miasto zaczęło się rozwijać dopiero w XII wieku. Obecny Londyn zdecydowanie różni się jednak od swojego pierwowzoru m.in. za sprawą wielkiego pożaru, który strawił miasto w 1666 roku. Spłonęło wtedy ponad 13 tysięcy domów. Tragedię poprzedziła epidemia dżumy, która rok wcześniej zabiła ponad 100 tysięcy mieszkańców.
London Stone
Jedną z pamiątek po najstarszych czasach, czyli dawnym Londinium - rzymskim obozie warownym, jest London Stone, który do dziś znajduje się przy 105-109 Cannon Street we wschodniej części miasta. Otoczony żelazną barierką kamień, zwany także Kamieniem Brutusa, legendarnego założyciela Londynu, można zobaczyć z ulicy przy ścianie sklepu ze sprzętem sportowym. Lepszy widok jest w samym sklepie, gdzie ten kawałek tradycji
i historii brytyjskiej metropolii jest z należnym szacunkiem wyeksponowany. Przepowiednia mówi, że tak długo, jak kamień będzie stał na swoim miejscu, Londyn będzie się rozwijać. Ostatnio pojawiły się jednak plany przeniesienia go do Museum of London. Nie nam oceniać i komentować tutejsze przekonania
Z brytyjską stolicą wiąże się też wiele legend, z których najpopularniejsza dotyczy Tower of London. To właśnie tutaj żyją kruki, które po raz pierwszy pojawiły się w Tower w XVII wieku za panowania króla Karola II. I choć legenda z nimi związana powstała w czasach królowej Victorii, to jej przepowiednia do dziś pozostaje jedną z częściej powtarzanych w stolicy ciekawostek. Pierwotnie głosiła ona, że jeśli sześć kruków zamieszkujących Tower odleci z twierdzy, brytyjskie imperium upadnie. Historia nieco ją zmodyfikowała, a kolejna wersja legendy mówi, że gdy sześć kruków odleci z Tower, Londyn zginie. Postanowiono więc zrobić coś, by tak się nie stało. Część ptaków ma podcinane lotki, by nie mogło fruwać. Tym samym sześć dyżurnych kruków cały czas albo spaceruje po terenie Tower, albo siedzi w wieżach, z dala od turystów.
Jack ( Polak?) the Ripper
Nie można także zapomnieć o jednej z najgłośniejszych na świecie legend związanych z najsłynniejszym londyńskim mordercą Kubą Rozpruwaczem. Swoją pierwszą ofiarę zamordował w roku 1888, a miejscem jego działania była dzisiejsza dzielnica Whitechapel we wschodnim Londynie. Przypisuje się mu co najmniej 17 zbrodni popełnionych nocą. Jego ofiarami padały wyłącznie prostytutki. I choć Jack the Ripper, bo tak brzmi po angielsku jego pseudonim, nie był pierwszym seryjnym mordercą, udało mu się wywołać ogólnoświatową psychozę. Nigdy go nie schwytano, więc nigdy nie udało się określić jego tożsamości. Nie oznacza to jednak, że nie było podejrzanych. Oficjalnie było ich 20.Wśród nich znajdujemy kilka polskich nazwisk. Jednym z nich był urodzony w Kielcach Żyd polskiego pochodzenia Józef Lis (1868-1918). Podejrzanym był też Aaron Kośmiński (1864-1919), londyński Żyd polskiego pochodzenia. Niemniej stał się podejrzanym bardziej z powodów antysemickich niż z racji tego, że miał rzeczywiste związki z morderstwami. Trzecim Polakiem, który mógłby być Kubą Rozpruwaczem, był Seweryn Kłosowski (1865-1903). Pochodzący z Polski fryzjer miał swój zakład właśnie na Whitechapel. Został aresztowany, skazany i powieszony. Mimo że jego wszystkie żony umierały na skutek otrucia i nie miało to zbyt wiele wspólnego z "techniką" działania Kuby Rozpruwacza, jego nazwisko ciągle pozostaje na liście podejrzanych.
Do dziś od Royal London Hospital biegną podziemne tunele, które wybudowano dla pracujących wtedy w szpitalu pielęgniarek. Władze placówki chciały w ten sposób zapewnić bezpieczeństwo swoim pracownicom i nie dopuścić do tego, żeby Jack the Ripper zagrażał ich życiu.
Obecnie jedną z atrakcji turystycznych jest wycieczka "śladami mordercy". Każdego wieczoru o godz. 18.45 ze stacji Tower Hill wyrusza ona z przewodnikiem.
Metro wtedy i dziś
Londyn to niezwykłe miasto. Nie tylko nie poddał się pożarom i dramatycznej historii, ale postawił na odnowę, odbudowę i rozbudowę. A przede wszystkim na nowinki techniczne, które skrzętnie od dawien dawna są tu wykorzystywane. To właśnie tu powstała pierwsza na świecie kolej podziemna, dziś zwana metrem. Pierwsza odkrywkowa linia metra o długości zaledwie sześciu kilometrów, wraz z podziemnymi stacjami, pierwotnie łączyła Paddington i Farringdon. Została oficjalnie otwarta 10 stycznia 1863 roku, a ceremonii przewodniczyła królowa Victoria. 27 lat później ruszyła w Londynie pierwsza na świecie całkowicie podziemna kolej elektryczna, która rozwija się do dziś.
Obecne londyńskie metro to około 400 kilometrów torów, a i na tym nie koniec, bo cały czas jest ono rozbudowywane. Dwunasta: East London Line, jest właśnie w budowie. Obok ośmiu tysięcy autobusów, kursujących po ulicach brytyjskiej stolicy każdego dnia, metro pozostaje najpopularniejszym tutejszym środkiem transportu.
Pociągi "pędzą" tu z maksymalną prędkością 33 kilometrów na godzinę. Linią biegnącą najniżej pod poziomem morza jest Northern Line, której najniższy punkt znajduje się na głębokości 21,3 metra. Bardziej imponująco wypadają jednak dane dotyczące położenia torów metra bezpośrednio pod ziemią. Jako że Londyn sam w sobie znajduje się znacznie pod poziomem morza, najniżej położoną linią metra ponownie zostaje Northern Line (67,4 metra), a najniżej zlokalizowaną stacją jest Hampstead. Aby z niej wyjść, trzeba pokonać aż 58,5 metra.
Linia Northern Line ma na swoim koncie także kilka innych rekordów. Należy do nich m.in. najdłuższy przejazd tunelem, który liczy 27,8 kilometra i wiedzie z East Finchley do Morden (przez Bank). Jednak najdłuższą podróż mamy do pokonania na linii Central. Odcinek między West Ruislip a Epping wynosi bowiem aż 54,9 kilometra.
Nieodłączną częścią londyńskiego metra są ruchome schody. Generalnie każdy z jego użytkowników ma do dyspozycji ich 303 zestawy (417, biorąc pod uwagę rozbudowywaną linię Jubilee). Najwięcej - 15, jest ich na stacji Bank. Liczba zestawów ruchomych schodów to jednak jedno. Inna sprawa to ich długość. Tutaj rekord biją te ze stacji Angel. Ich wysokość sięga 27,5 metra.
London Underground (którego charakterystyczne logo w swojej pierwotnej formie pojawiło się w roku 1908) to nie tylko perony, pociągi i ruchome schody. W niektórych przypadkach, aby dostać się na peron (bądź do wyjścia), trzeba skorzystać z wind. W całej sieci metra są ich 64.
Ominąć Londyn z przewodników
Dla większości Polaków Londyn to atrakcje turystyczne znane z pocztówek i oficjalnych przewodników. To miejsca, które wypada odwiedzić i pokazać tym, którzy chcą poznać miasto - m.in. Westminster Abbey, Pałac Buckingham, katedra Świętego Pawła czy Tower Bridge.
ednym z obowiązkowych punktów każdej wycieczki po Londynie jest także gmach brytyjskiego parlamentu z wieżą zegarową Świętego Szczepana, w której ukryty i niedostępny dla naszych oczu jest prawie 16-tonowy dzwon i mechanizm zegarowy zwany potocznie Big Benem (nakręcany ręcznie trzy razy w tygodniu). Do końca nie wiadomo, dlaczego dzwon otrzymał takie właśnie imię. Nieoficjalnie mówi się, że swoją nazwę zawdzięcza on członkowi parlamentu Sir Benjaminowi Hallowi (który po raz pierwszy w brytyjskim parlamencie zasiadł w 1832 roku). Jego inicjały wyryte były nawet na pierwszym dzwonie, który z czasem pękł.
Ale znane i uznane atrakcje brytyjskiej stolicy to nie wszystko. Warto poznać także te miejsca, o których przewodniki milczą - np. punkt centralny, środek miasta.
Niektórym wydaje się, że typowym środkiem jest wieżowiec Centre Point przy Tottenham Court Road. Sugerowałaby to sama jego nazwa. Tymczasem centralny punkt Londynu znajduje się dwie stacje linią Northern na południe, przy Trafalgar Square, i jest nim pomnik. Niepozorny i raczej omijany, bo nie tylko usadowiony w cieniu kolumny Nelsona, ale też stojący niejako na uboczu placu. Przed kolumną Nelsona znajduje się wysepka oddzielająca jezdnie. Na niej stoi pomnik króla Karola I na koniu, który powstał w 1633 roku. Początkowo ukryty był w jednym z ogrodów w Londynie, ale z czasem król Karol II nakazał przeniesienie go na obecne miejsce. Dzisiaj to właśnie pomnik króla Karola I stanowi oficjalny, centralny punkt metropolii. To właśnie do tego miejsca mierzone są wszelkie odległości. Jeśli więc podróżujemy samochodem i na mijanych tablicach widnieje napis "London 20", oznacza to, że 20 mil, które mamy do pokonania, mierzonych jest właśnie do tego pomnika, a nie rogatek miasta.
Warto także choćby na chwilę zajrzeć do St James's Park. To jedno z wielu zielonych miejsc Londynu, które dziś otwarte są dla mieszkańców i turystów, tłumnie odwiedzających miasto. Jeszcze w XVII wieku, za panowania króla Karola II, wszystkie parki w mieście były własnością rodziny królewskiej i odbywały się w nich polowania.
W parku przy rezydencji obecnie panującej monarchini król James I hodował dwa krokodyle. Dawno już nie ma tam ich i ich potomstwa; są za to pelikany, których przodkowie byli prezentem od ówczesnego ambasadora Rosji dla Karola II, podarowanym mu w 1664 roku.
Nieopodal parku znajduje się też Westminster Road. Warto się nią przejść, by dotrzeć do numeru 121 (dawniej 21). Znajduje się tu dawna Westminster Bridge Station. Kiedyś była to niezwykła linia kolejowa. Na początku XIX wieku przeznaczona była wyłącznie do transportu trumien ze zwłokami do Surrey, gdzie były chowane. Swoją specyficzną funkcję pełniła przez sto lat.
Plac Nadziei
Wielu Polaków, którzy mieszkają we wschodnim Londynie, niemal codziennie korzysta z Liverpool Street Station. Wielu jedynie w pośpiechu przesiada się z kolejki naziemnej do metra, nie zawsze mając czas wyjść przed stację, gdzie dwa lata temu odsłonięto wyjątkowy pomnik.
Na Placu Nadziei (jak nazwano część dworca przyległą do Liverpool Street) stanął pomnik dzieci z Kindertransportu, które w 1930 roku dotarły do Wielkiej Brytanii, unikając w ten sposób śmierci w nazistowskich obozach zagłady. Upamiętnia on 10 tysięcy żydowskich dzieci. Przedstawia je stojące na torach, ściskające swoje zabawki i walizki.
Wśród miast, których nazwy widnieją na tabliczkach umieszczonych po bokach cokołu, znaleźć można m.in. Gdańsk, a dokładniej niemiecką wersję jego nazwy: Danzig.
Era wiktoriańska inaczej
Era wiktoriańska okazała się dla Londynu najważniejszą, bo właśnie wtedy miasto rozwinęło się najbardziej. Dowodem na to jest choćby kilka stacji kolejowych, takich jak St Pancras. Ale prawdziwej ówczesnej potęgi technologicznej nie widać. Ukryta jest bowiem pod ziemią. To właśnie pod ulicami i chodnikami Londynu wije się prawie 68 tysięcy kilometrów potężnych, ceglanych tuneli kanalizacyjnych, które powstały w erze wiktoriańskiej. Swoją funkcję idealnie spełniają do dziś, transportując wszystkie miejskie nieczystości. Także te z publicznych przybytków.
W roku 2006 czynnych było w Londynie 400 publicznych toalet. Ich liczba zmniejsza się z każdym rokiem, ponieważ kolejne gminy decydują się na ich zamykanie z jednego prostego powodu - ich utrzymywanie nie jest opłacalne. Turyści i mieszkańcy brytyjskiej stolicy muszą sobie radzić na tyle, na ile mogą, ale jest w mieście jedna toaleta, która sama w sobie może stanowić nietypową atrakcję turystyczną.
W centrum miasta mieści się The Palace Theatre. Z lewej strony wejścia do teatru znajduje się niepozorna "wygódka". Niepozorna, bo niewidoczna. "Ujawnia" się dopiero późnym wieczorem. Kiedy londyńskie miejsca rozrywki zaczynają tętnić życiem, z placu przed teatrem wyłania się blaszana, otwarta toaleta czynna do godzin porannych. Wtedy ponownie chowa się pod ziemię.
Dla wielu ludzi Londyn jest miastem brudnym i chaotycznym, choć zawsze będzie jednym z najbardziej idealnych miast na świecie, bo jest perfekcyjnie zorganizowany. Trzeba go tylko poznać "po swojemu". Wypada zatem odwiedzić miejsca, o których nie słyszeli nawet autorzy przewodników.
Źródło: londyn.gazeta.pl
powrót do kategorii Porady i artykuły