Royal Academy długo była ostoją tradycji, ale zmiany nie ominęły także jej. Jak przez wieki zmieniali się artyści, członkowie tej akademii, tak zmieniała się i polecana przez nich sztuka. Pamiętam skandal, jaki przed dwudziestu pięciu laty wywołała ułożona ze starych opon samochodowych, na South Bank koło Hayward Gallery, olbrzymia łódź podwodna zrobiona przez rzeźbiarza polskiego pochodzenia: Dawida Macha (ur. 1956 r.). Dziś Dawid jest profesorem i jednym z najbardziej aktywnych członków Royal Academy. Są w tym gronie także artyści z generacji YBA (Young British Artists) - Fiona Rae i Gary Hume, a przed rokiem dołączyła do nich Tracy Emin (ur. 1963 r.), artystka turecko-cypryjskiego pochodzenia, o której głośno zrobiło się za sprawą rzeźby "Rozbabrane łóżko" i otwartości, z jaką w swej sztuce mówi o sprawach seksu.
Wybrane przez Tracy Emin
W zeszłym roku Emin reprezentowała Wielką Brytanię na biennale weneckim, w tym roku Royal Academy powierzyła jej selekcję prac i aranżację jednej z sal Letniej Wystawy. I tym razem skandalizująca artystka nie zawiodła i "jej sala" naprawdę przyciąga uwagę. Opatrzona tabliczką ostrzega, że pokazywane tu prace mogą wzbudzać kontrowersje. Większość z nich łączy temat seksu i ciała, cielesne przeżywanie egzystencjalnych lęków i bólu. Każdy artysta naturalnie robi to inaczej - od abstrakcyjnej geometrii trójkąta usypanego z łonowych włosów (Michael Fullerton - "Włosy pierwszej dziewczyny, z którą spałem"), manierystycznego w pomyśle portretu pary artystów (Tim Noble i Sue Webster) w formie cienia rzucanego przez rzeźbiarską kompozycję z genitaliów, po rzeźbę dziewięćdziesięciosiedmioletniej Amerykanki Louise Bourgeois (i tu kształty jakby worka nadzianego na palik mogą nasuwać obsceniczne skojarzenia) oraz bardziej liryczne obrazy Juliana Schnabela i samej Tracy Emin. Zobaczycie tu też wideo, po raz pierwszy jako gatunek sztuki pokazywane na Letniej Wystawie. Między innymi świetny obraz izraelskiej artystki Sigalit Landau z kadrem nagiego korpusu dziewczyny kręcącej kółko hula-hoop, zrobione z kolczastego drutu - przejmująca i bolesna metafora.
Targowisko różności
Pokój przyciąga ciekawych, ale letni salon nie kończy się na nim. Jest w czym wybierać spośród 1129 prac w szesnastu mniejszych i większych salach głównego piętra siedziby akademii. Na wstępie oglądamy miniretrospektywę zmarłego w ubiegłym roku członka akademii R. B. Kitaja (1932-2007), w drugim pokoju szereg sław, honorowych członków Royal Academy: Hiszpan Antoni Tapies, Włoch Mimo Palladino i Amerykanin Ed Rusch. Uwagę przyciąga dziwnie uduchowione poprzez grę przejrzystych owalnych form - ni to skrzeku, ni baniek mydlanych - płótno Iana McKeevera RA "Temple Painting". W Large Weston Room setki grafik: drzeworyty, akwaforty, litografie. Dwie akwaforty pełne właściwej sobie delikatnej liryki pokazuje tu profesor malarstwa na Brighton University Andrzej Jackowski. Można je kupić - każda za 550 funtów (z edycji 20 odbitek). Najwięcej zakupów można dokonać w tej sali i w Small Weston Room, gdzie prezentowane są obrazy najmniejszych rozmiarów. Dla kolosów najlepsza jest olbrzymia sala nr 3, w której wiszą między innymi dwa nowe obrazy "Lust" i "Death" Michaela Craiga Martina RA, wpływowego profesora z Goldsmith College of Art, chłodne kompozycje z nakładających się liter.
Deformacje, iluzje
Jak zawsze jest także cały pokój poświęcony architekturze, a w sali nr 4, obok obrazów dwóch Niemców: Anselma Kiefera i Baselitza, uwagę zwraca niezwykły, odbijający wszystko dookoła jak wypolerowana karoseria samochodu stół-rzeźba, projektu słynnego brytyjskiego designera Rona Arada. Iluzje, gładzie i gra refleksów to zresztą powracający tu temat, wyraźnie bliski sztuce naszych zagubionych, pełnych fałszów i pozorów czasów. Widać to także w abstrakcyjnej, lśniącej tulei - lustrze wykrzywiającym świat dookoła, dziele innej sławy brytyjskiej sztuki: Anisha Kapoora, którego zobaczycie w pokoju prezentującego rzeźbę, i w wielkim lustrzanym jaju Jeffa Koonsa w centralnej sali. Kupka czarnego popiołu na postumencie (Gavin Turk - "Popiół" 2008) też mami - okazuje się odlewem z brązu. Nawet twarz Jezusa ("Dzieciątko Jezus", rzeźba Johna Humpreya w tej samej sali), perspektywicznie wyciągnięta hiperrealistyczna głowa jest okazją do pokazania, jak różnie, z różnych punktów widzenia, można przedstawiać ten sam obiekt. Z pewnością także każdy z państwa zwróci uwagę na inne rzeczy na tej ogromnej wystawie, inaczej ją odbierze. Warta jest zobaczenia.
Tekst z serwisu: Goniec.com
Źródło: londyn.gazeta.pl
Autro tekstu: Andrzej Maria Borkowski
powrót do kategorii Porady i artykuły