Czy powstaje nurt literatury nowej emigracji?
„Tę książkę napisałam na . Tyle w Irlandii już zobaczyłam i doświadczyłam, że po prostu musiałam to opisać" - mówi o genezie powstania książki autorka - Magdalena Orzeł. Publikacja właśnie trafiła na rynek w Polsce, wkrótce ma dotrzeć do Irlandii.

Irlandia naszymi oczami
Magdalena idealnie trafiła w czas. Mimo, że pisaniem zajmuje się od dawna, to żadne wydawnictwo nie chciało wziąć na siebie ryzyka promowania debiutantki. Wpadła więc na prosty pomysł napisania czegoś „na czasie".
- Pomyślałam sobie, że pomysł opisania tego, co przeżywają Polacy w Irlandii na pewno chwyci. Postanowiłam przymusić się i stworzyć tę książkę, mimo, że w szufladzie leżało już kilka innych gotowych projektów. Akurat tak się złożyło, że wydawnictwo Skrzat z Krakowa zaplanowało serię „Świat oczami Polaków". Przyjęli moją propozycję i tak książka stała się pierwszą w serii - mówi pisarka.
„Dublin. Moja polska karma" to Eldorado rodaków widziane oczami polonisty i filozofa. Eseje i reportaże - opisy scenek z życia rodaków na obczyźnie przeplatają się z opowiadaniami, impresjami, rozmyślaniami nad duchową stroną emigracji i życia wyspiarzy.
- Książka zbudowana jest na zasadzie kontrastów między stylami literackimi. Postaci w niej przedstawione są fikcyjne - jedynie dwie nieco przypominają osoby, które istnieją naprawdę. Narratorem jest zbiorowość Polaków w Irlandii - wyjaśnia Magdalena.
Rodak bohater
Autorka widzi rodaków w Dublinie jako tych, którym nie wyszło w kraju, ale którzy przez wiarę w siebie, w możliwość zmiany losu, podjęli wyzwanie i odmienili swoje życie. Jej zdaniem, dobrze by się stało, gdyby zbiór został przetłumaczony na język angielski.
- Irlandczycy mogliby dzięki niej zobaczyć siebie oczami Polaków. Na pewno byłoby to dla nich ciekawe, choć być może irytujące doświadczenie. Dowiedzieliby się, że mimo złej sytuacji gospodarczej, w naszym kraju mieszkamy ładniej i pod względem kulturowym jesteśmy prawdziwymi Europejczykami. Oni tu na wyspie są jednak na uboczu Europy.
Pisarka liczy na to, że „Dublin..." przetrze szlaki dla jej kolejnych publikacji.
- Jestem świeżo upieczoną mamą, bez reszty niemal zajętą wychowaniem dziecka. A jako, że obserwacje dnia codziennego są dla mnie inspiracją, kiełkuje mi w głowie pomysł napisania książki składającej się z przemyśleń na temat rodzicielstwa, dzieci, relacji kobiety i mężczyzny... Mam nadzieję, że teraz łatwiej mi będzie o wydawcę.
„Dublin. Moja polska karma" ukazała się w 3,000 egzemplarzy i sprzedawana jest w dużych księgarniach oraz za pośrednictwem Internetu. Niebawem ma trafić do Irlandii.
Emigrancka biblioteczka
Wszystko wskazuje na to, że powoli tworzy się mała biblioteczka literatury nowej emigracji. W 2006 roku ukazała się powieść „Hotel Irlandia" Iwony Słabuszewskiej-Krauze, dziennikarki polskiego dodatku do irlandzkiej gazety codziennej, od prawie sześciu lat mieszkającej w Dublinie. Opowiada ona o grupce Polaków żyjących w Dublinie. Jak mówi autorka, bohaterowie „próbują odnaleźć się w nowym kraju, zaaklimatyzować i przeżyć - każdy na swój sposób - przygodę. Jedni szukają miłości, inni pracy, jeszcze inni... odrobiny polskości, której synonimem staje polska książka albo kiszona kapusta przemycona przez znajomego w walizce. Różnice pomiędzy dwoma kulturami - polską i irlandzką stają się często przyczyną zabawnych sytuacji, które obserwują lub w których biorą udział główni bohaterowie".
Książka Krauze opowiada o czasach przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Jednak przeżycia tych rodaków, którzy już wtedy odkrywali Zieloną Wyspę, zdaniem autorki nie zdezaktualizowały się. Jakie one są? Polakom towarzyszy do dziś poczucie tymczasowości, życia na walizce, przebywaniu w hotelu Irlandia, który czasem staje się domem.
Na wyspie żyje wielu zdolnych, kreatywnych Polaków, myślących o przelaniu na papier, czy taśmę filmową przeżyć swoich i rodaków. Czekamy na kolejne publikacje.
powrót do kategorii Porady i artykuły
Dodaj komentarz